Jeśli byśmy zapytali muzułmańskich imigrantow dlaczego przybyli do Europy, nie uslyszelibyśmy tylko jednego powodu, choc zapewne w wersjach prezentowanych do kamery przeważałoby stwierdzenie, że z powodu działań militarnych. Według pewnej myśli "Nic nie dzieje sie bez przyczyny". Skoro zatem zakładamy, że powodem są działania militarne, coś być musi ich przyczyną lub przyczynami. Działania militarne na terenach skąd ci ludzie przybywają, nie zaczeły się w tym samym czasie. O ile dobrze pamiętam: Afganistan (2001), Irak (2003), Libia i Syria (2011). Oficjalnymi powodami, dla których zdecydowano się na owe działania były walka z terroryzmem (Afganistam i Irak), niezadowolenie części społeczeństwa, a w rezultacie wojna domowa (Libia), a w przypadku Syrii z obu tych powodów. We wszystkich tych działaniach na pewno brały/biorą udział armie USA, UK i Francji. Jeśli chodzi o polskie wojsko, w przypadku dwóch pierwszych krajów, udział był/jest niemały. Jeśli chodzi o pozostałe dwa kraje, nie znamy całej prawdy, bo nikt poważny nie wierzy oficjalnym oświadczeniom. Czy walka z terroryzmem i pomoc dla społeczeństw są jedynymi, a może inaczej, czy są realnymi przyczynami podejmowania działań wojennych przez kraje, które jak twierdzą chcą jedynie pokoju?
Dokładnie przyglądnijmy się mapie Bliskiego Wschodu. Ktoś kiedyś powiedział lub napisał, że "wojna to biznes". Czy widzicie na tej mapie biznes? Czy widzicie czyjeś interesy? Syria i Irak, kraje w pobliżu takich firm jak: Turcja, Izrael, Arabia Saudyjska i Iran. Niezłe towarzystwo prawda?
Turcja muzułmański członek NATO, kraj przedstawiany jako dowód tego, że ustrój demokratyczny jest możliwy w krajach muzułmańskich (śmiech), kraj przede wszystkim bardzo dbający o własne interesy. Czy obecna sytuacja w Syrii i Iraku jest w interesie Turcji? Na pewno w jej interesie jest niedopuszczenie do powstania państwa Kurdów. Walka z tzw. Pastwem Islamskim jest przykrywką do bezkarnych bombardowań kurdyjskich pozycji. Skoro Turcja chce walczyć z terrorystami, czemu kupuje od nich ropę naftową? Dobre, co?
Izrael, uważający się za państwo pokojowe lecz ciągle z kimś wojuje. Pomijając już stan wojny z Palestyną, bo akurat póki co Palestyńczycy nie napływają do Europy, ale walczą. W słusznym czy nie celu, nie będę tu teraz tego rozstrzygać. Nie od dziś wiadomo, że prezydent Syrii, Baszszar al-Asad wspiera Hamas, czyli uznaną przez Izarael, a także jego partnera/sojusznika USA, za palestyńską organizacje terrorystyczną. W interesie Izraela jest zatem obalenie obecnego prezydenta Syrii, co osłabi Hamas i pozwoli być może go pokonać. Dziwnym trafem Żydzi również kupują ropę naftową od PI.
Arabia Saudyjska, arabski sojusznik USA (oba kraje robią ze sobą różne dile). Państwo to powołało tzw "islamska koalicja antyterrorystyczna". Czyli kolejni, którzy chcą walczyć ze złem. Czy ktoś słyszał lub czytał o efektach działań tejże koalicji? Albo o tym, że AS przyjeła ludzi z Syrii czy Iraku? Ludzi, którzy właśnie w tym kraju, który sąsiaduje bezpośrednio z terenami, na których są prowadzone działania militarne, powinni mieć status uchodzców. Nie na terenach oddalonych tysiące kilometrów. Tymczasem dowiadujemy się z różnych żródeł, że konflikt AS z Iranem często niemal wisi na włosku. Syria to sojusznik Iranu. Dlatego też i w interesie Saudów jest obalenie Baszszar al-Asada.
Jak już się domyśliliście w interesie Iranu jest to, by Baszszar al-Asad dalej rządził w Syrii. Chodzi nie tylko o stosunki z Arabią Saudyjską, ale też i z Izraelem. Iran tak jak Syria wspiera Hamas. Jest to zatem koalicja Iranu z Syrią i Palestyną.
Żeby było jeszcze ciekawiej do wyżej wymienionej grupy interesów dochodzi Rosja. która też podobno walczy z terroryzmem (śmiech). Putin udziela Baszszar al-Asadowi wsparcia militarnego, a ten w zamian kupuje od Rosji bron i udostępnia jej tereny, gdzie można umieścić ludzi i wszystko to, co może zostać użyte przeciw dowolnemu celowi na terenie Europy.
Tutaj zaczyna się interes Europy i Polski. Wyobraźmy sobie, że w obecnej sytuacji zostaje odpalona bomba z terenu Syrii przez Rosjan i razi cel w Europie. Udowodnienie Putinowi, że to jego sprawka byłoby bardzo trudne. Zawsze przecież można zwalić na tzw Państwo Islamskie lub określanych przez wielu jako rebeliantów, czyli zbuntowanej przeciw prezydentowi Syrii, części społeczeństwa. To jest jedynie dodatkowa możliwość, która ma Putin dzięki zaistniałej sytuacji. Jeśli miałby gwarancje, że al-Asad utrzyma taki status jaki ma obecnie, Putin robiłby wszystko by ten stan trwał jak najdłużej. Możliwe, że już ma taką pewność. Dodatkowo chaos i brak bezpieczeństwa w Europie (przez masowy napływ muzułmańskich ludzi - od dzieci po terrorystów), wzrost egoizmu wśród krajów członkowskich, ich coraz większa radykalizacja, a w rezultacie podział i wykruszanie się UE. To wszystko są korzyści jakie ma obecnie Moskwa. Putin ma ropy naftowej pod dostatkiem, ale żeby na niej zarabiać pozycja Rosji na rynku nie może się pogorszyć. Zatem jednym z jej piorytetów jest ograniczanie ze wszystkich sił możliwości wejścia nowych podmiotów na opanowane przez nią rynki. Wejście irańskiej ropy na europejski rynek nie jest zatem po myśli Moskwy i stanowi pewną ryse we wzajemnych stosunkach, co stwarza szanse dla samej Europy.
CDN